Kilka kropli i ani jednej muchy w domu: po dwóch miesiącach walki zniknęły w ciągu minuty

Mieszkanie w prywatnym domu ma swoje plusy i minusy, ale nigdy nie sądziłam, że spotka mnie taki problem, zwłaszcza w wiejskiej chatce!

Na wsi, gdzie zwierzęta gospodarskie i domowe generują ciągły strumień odchodów, oczekiwanie braku much jest nierealne. Ale w wiejskiej chatce!

Ostatnio mieliśmy prawdziwą inwazję much. Ocieplenie i upał zrobiły swoje – ta brzęcząca armia rozmnożyła się do niewiarygodnych rozmiarów.

Co więcej, wielu mieszkańców wiosek gospodarskich zaczęło hodować zwierzęta. Sąsiad ma indyki, inny kury, a po przekątnej – kury, indyki, gęsi, a nawet kilka kóz. Nie wspominając o szkole jeździeckiej po drugiej stronie ulicy, która do tego wszystkiego dodaje końskie odchody.

zobacz ciąg dalszy na następnej stronie