W szpitalu lekarze natychmiast zabrali Mię na oddział ratunkowy.
Carlo siedział na zewnątrz i drżał.
„To moja wina… Nigdy nie pytałem, dlaczego się nie budzi…”
Jego matka stała obok i płakała.
„Myślałem, że jest leniwa…”
Carlo odwrócił się od niej po raz pierwszy w życiu.
„Leniwa? Budziła się każdego dnia, żeby z tobą sprzątać. Jest wyczerpana od miesięcy. Zapytałeś kiedyś, czy wszystko w porządku?”
Wyszedł lekarz.
„Kim jest małżonek?”
„Tak” – Carlo natychmiast wstał.
Lekarz wziął głęboki oddech.
„Ma poważną utratę krwi. I…”
Ręce Carla się trzęsły.
„A co?”
„Ona jest w ciąży.”
Cisza.
„Ale teraz… ciąża jest w stanie krytycznym”.
Carlo poczuł, że ziemia pod nim znika.
W zeszłym tygodniu Mia powiedziała cicho:
„Carlo… boli mnie brzuch…”
Odpowiedział:
„Po prostu to wytrzymaj. Mama nie chce, żeby praca się skończyła”.
Uderzył pięścią w ścianę.
„Jakim jestem mężem?”
Prawda o przeszłości
Lekarz kontynuował, głosem spokojnym, ale poważnym:
„Miała już dwa poronienia. To trzecia ciąża. Przy odpowiednim odpoczynku i opiece można by tego uniknąć”.
Pani Reyes zatoczyła się do tyłu.
„Dwie? Ale ona nic nie powiedziała…”
Lekarz spojrzał jej prosto w oczy.
„Wiele kobiet nie zabiera głosu. Bo nikt nie daje im na to przestrzeni”.
Każde słowo uderzało ją jak młot.
Carlo wspominał każdy poranek:
„Synowa, zamiataj podłogę”.
„Synowa, zmywaj naczynia”.
„W tym domu synowe nie zaznają spokoju”.
A Mia znosiła to w milczeniu.